Poznaliśmy historię o tym, jak Mama Mu nabiła sobie guza. Większości taka przygoda też się przytrafiła, ale… nikt nie miał okładu z zamrożonego szpinaku. A Mama Mu miała. Okazało się, że jest skuteczny. Może warto o tym pamiętać? Pan Wrona przedstawił całkiem spore grono małych, dużych i całkiem wielkich rogaczy. Były też zagadki dźwiękowe – musieliśmy rozpoznać, jakie zwierzęta mieszkają w sąsiedztwie krówki. Tradycyjnie, na zakończenie plastyka. Tym razem każdy wyszedł z własnoręcznie zrobionym krówkowym organizerem na długopisy, chociaż niektórzy uznali, że to może być kubek na mleko. Czemu nie 🙂
Kolejne spotkania po wakacjach, na które już teraz serdecznie zapraszamy. Wtedy bohaterem będzie… ktoś inny 🙂

P.S. Dziękuję Rodzicom za pomoc techniczną podczas spotkań. Z Państwem było fajniej 😀
Dzieciakom dziękuję za aktywny udział i bardzo miłą atmosferę 🙂
Agnieszka Drożdż